Najlepsze Seks Zabawki dla Mężczyzn 2018

     Mówią, że jeśli „robisz, co kochasz, to nigdy nie będziesz w pracy”. Co kochamy my, mężczyźni? Z pewnością wiele rzeczy, ale przeważnie będzie to dobre piwo, szybkie samochody i gorący seks. Przynajmniej tak prezentuje się zestaw moich zainteresowań.

Tym samym zakasałem rękawy i wziąłem się do roboty. Bardzo wdzięcznej, przysięgam. Poniżej jej owoce, czyli ranking najlepszych seks zabawek 2018 roku.

Od lat eksploruję świat seks gadżetów – głęboko, z prawdziwym zaangażowaniem. Mimo tego nadal potrafi mnie zaskoczyć. Plusy zabawek są niepodważalne – masz seks kiedy chcesz i jak chcesz, nie trzeba nawet do tego partnerki (choć bez wątpienia jej obecność urozmaica zabawę).

fleshlight modele

Powyżej kolekcja sztucznych wagin od Fleshlight, które posiadam. Świat się jednak nie kończy na nich i chciałbym przedstawić Wam bogactwo pozostałych opcji dostępnych na rynku.

Sztuczna dziurka spełni wszystkie Twoje fantazje, nawet te, o których byś nie opowiedział najlepszemu kumplowi. To nie wszystko, bo z czasem seks zabawki zyskują nowe bajery, dodatkowe parametry – każdy, naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie.

Nieśmiały student, który chce schować masturbator przed współlokatorem i poćwiczyć zanim wyląduje w sypialni z dziewczyną; i znudzony mąż z mało namiętną żoną. No i z pewnością wytrwały koneser, szukający nowych doznań. Nie trafiłem? Śmiało - dopisz kategorię, która Cię najlepiej opisuje!

Panowie (a być może i Panie?) – zapraszam do lektury.
Poniżej Subiektywny Ranking Najlepszych Seks Zabawek w 2018 roku!

Kiiro Onyx 2 (by Fleshlight)


Panowie, to jest dopiero bajer, choć nie wygląda. Jeśli ktoś jednak narzeka, że skromny, że nieporęczny, niech skupi się na tym, jak łatwo go schować. Ale do rzeczy.

Miałem spory problem z obsadzeniem podium, ale ta zabawka po prostu musiała się tu znaleźć. Dla mnie totalny hit to możliwość tworzenia wirtualnej seks rzeczywistości. Odpalasz kamerkę w trybie live (albo swój ulubiony film porno z dysku) i jedziesz na całego z Onyxem 2. Wrażenia? Absolutnie realistyczne! Jest też wersja romantyczna: jeśli Twoja partnerka ma Onyxa lub Pearl, możecie uprawiać seks online. Dosłownie uprawiać seks. Pamiętacie scenę z „Człowieka-demolki”, gdy Sandra Bullock oferuje Sylvestrowi Stallone „uprawianie seksu”? Cóż, tutaj wygląda to zdecydowanie bardziej zaawansowanie!

Kiiroo Onyx 2

Z danych technicznych warto podkreślić, że ten gadżet jest mały, poręczny, bezprzewodowy i nie wymaga użycia rąk. Ma wiele programów masturbacji i cicho pracuje… no chyba że podkręcisz go tak bardzo, jak tylko się da. No i co najważniejsze – wyposażono go w opatentowany rękaw Fleshlight ™ Superskin, co samo w sobie wystarczy za reklamę. Brać, brać, nie wahać się!

Kiiroo Titan


kiiro titan

Mój prywatny numer jeden tego zestawienia to sprzęt, który wygląda jak głośnik Bluetooth. Pewnie mam trochę krzywe poczucie humoru, ale nawet mnie bawi wizja trzymania go na szafce nocnej i oprowadzania teściów po mieszkaniu (i ich rozczulająca, błoga nieświadomość…).

Kiiroo Titan ma nauczyć Twojego przyjaciela wytrzymać jak najdłużej, po to głównie został zrobiony. Wiem, wiem, Ciebie to nie dotyczy, ale pamiętaj, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej 😉 Titanem można się bawić w parze, co daje Twojej kobiecie już dwa powody, żeby go pokochać. Choć nabijanie się z teściów pewnie do nich nie należy, nie utrudniaj sobie życia!

Dużo można mówić o tym cudzie technologii. Wiele funkcji masturbacji, cicha praca, wygodny kształt, przyjazny interfejs – to jasne przy sprzęcie tej klasy. Co jest dla mnie najważniejsze? Realizm doznań. Wnętrze urządzenia kapitalnie odwzorowuje uczucie kontaktu z prawdziwą cipką. Możesz oczywiście wybrać, jak bardzo ma być ciasna i jaką ma mieć teksturę. Mało tego, możesz odpalić interaktywną platformę internetową z ponad 4 000 filmami 2D i VR i zabrać się za swoje ulubione gwiazdy porno. Nie skorzystasz? Ja bym skorzystał!

Fleshlight Launch


masturbator fleshlight

Tuż za podium pozostajemy w temacie zajebistego orala. Wiem, że jesteś leniem i wiem, że nie chce Ci się o to zabiegać – czy to u własnej kobiety, czy u takiej, u której płacisz. Mnie też się nie chce.

Przybij piątkę, bo to dzięki nam przemysł erotycznych zabawek ma się świetnie i produkuje takie fajne rzeczy jak Fleshlight Launch. Krótko i na temat: kolejny sprytny sprzęt do orala z wieloma rodzajami stymulacji, z regulacją ciasnoty czy tekstury. Cholernie duży plus za połączenie z bazą online zawierającą filmy porno w trybie VR – jazda bez trzymanki gwarantowana.

Autoblow 2


Chwila przerwy na lodzika. Bardzo możliwe, że wpadł Ci w ręce starszy brat tego cuda, czyli po prostu Autoblow. Dzięki przystępnej cenie i dobrej promocji dosłownie zalały one rynek. Ja też miałem z nim przyjemność (nie raz, nie dwa, nawet nie trzy), więc niecierpliwie czekałem na nową wersję. I jak wyszło? Fantastycznie! Autoblow 2 ma mnóstwo nowych bajerów i może dumnie stać na podium, tuż za droższymi faworytami mojego zestawienia. Co w nim lubię? Wszystko! Podwójny, teksturowany pierścień sprawia, że Twoja dziewczyna nagle stanie się jakby mniej atrakcyjna (oczywiście nie wykluczam, że jesteś farciarzem i Twoja wybranka poradzi sobie jeszcze lepiej). Autobolow 2 ma też dwa wymienne rękawy, które dopasowujesz do potrzeb swojego sprzętu i dzięki którym zabawa jest super przyjemna. Wszystko dobre, co o nim słyszałeś, to i tak za mało. Aha, i nie daj się nabrać, że Twoi kumple mają go „dla jaj” albo „dostali i nie używają”. Już prędzej mają go dla pustych jaj i NADużywają.

Fleshlight Turbo


masturbator fleshlight turbo

Solidny sprzęt solidnej marki. Silny, wielki, mocno siedzi w łapie i dzięki temu Twój przyjaciel jest zupełnie bezpieczny. Mówię serio – nie złamie się podczas brykania, co jest realnym ryzykiem w przypadku używania tanich odpowiedników Fleshlighta (ba, nawet w przypadku zwykłego seksu istnieje takie ryzyko!). To cudo zrobi Ci – znowu – świetnego lodzika, i to takiego, którego nie powstydziłaby się żadna kobieta.

Co go wyróżnia? Kolor i kształt, które tym razem nie udają, że są ustami, co ma swoich zwolenników (ja co prawda do nich nie należę, ale gusta i guściki). Flehslight ma trzy osobne wejścia, z których dwa poruszają się niezależnie od siebie i naśladują lekką pieszczotę warg i języka, a trzecie odpowiada za uczucie poruszania się w gardle – tak, kolego, znalazłeś właśnie idealny sposób! Zabawka zachęca do eksperymentów – możesz zmieniać kolejność odwiedzanych wejść, wchodzić w nie pod różnym kątem. Jest ciekawie.

Fleshlight Stamina Training Unit


sztuczna pochwa fleshlight stamina unit

Uwaga, uwaga, czas na wejście klasyka – Fleshlight w swej tradycyjnej wersji, proszę o oklaski! Widzisz już, skąd nazwa całej serii? „Fleshlight” jak latarka, bo sztuczna cipka, dosłowna w swoim wyglądzie, ukryta jest w niepozornej obudowie. Bardzo mnie bawi ta mistyfikacja, bo sądzę, że latarka leżąca na nocnej szafce jest jednak dość podejrzana. No ale dobra, może ktoś akurat potrzebuje.

Fleshlight to marka sama w sobie, kojarzona z wysoką jakością – tak też jest w tym przypadku. Nie da się jej użyć do zabaw we dwoje, nie zrobi Ci dobrze bez użycia rąk, no ale… nie o to tu chodzi. Podstawa to szybkie zaspokojenie, dzięki któremu dłużej dasz radę przy normalnym seksie. Prawdziwe cuda wyczynia w pakiecie z numerem 4 tego zestawienia, czyli Fleshlightem Launch.

Cobra Libre 2


cobra libre II

Silny skurczybyk! Przy testowaniu trochę nie doceniłem dwóch silniczków ukrytych w czarnej obudowie, która – a jakże! – udaje coś, czym nie jest. W sumie nie do końca wiem co, ale na masturbator to nie wygląda. Celem Cobry Libre II jest stymulacja żołędzia Twojego przyjaciela, nawet kiedy biedak jeszcze nie do końca się obudził. To rzadka właściwość w świecie seks zabawek. Dodajmy do tego liczne rodzaje wibracji, możliwość uderzania pod różnym kątem, pełną wodoodporność i jest, jak widzimy, całkiem świetnie. Duży plus za fajną ładowarkę na USB, przyczepianą magnesem.

Tenga Flip Zero EV


Jesteś gadżeciarzem i kochasz nowe technologie? Wspaniale, dobrze trafiłeś. Preferujesz klasykę i porządną zabawę w starym stylu? No to też dobrze trafiłeś. Tenga Flip Zero EV to odpowiedź na niemy krzyk wszystkich facetów świata. To trochę jak zimne piwo. To odpowiedź na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę.

Minimalistyczny i elegancki design łączy się ze złożoną technologią, dzięki czemu Tenga Filip Zero EV zasługuje na miano iPhone’a męskich seks zabawek. Bawiąc się nim, czuję się jak celebryta, który siedzi w wygodnym, VIP-owskim pokoju obsługiwany przez najpiękniejsze kobiety. Choć nie do końca oddaje to sedno, bo sprzęt zapewnia rodzaj fizycznych doznań, których nie spotkasz w naturze. Rzeczywistość miesza się z fikcją, zasady fizyki przestają obowiązywać. Ciężko mi sobie wyobrazić, co jeszcze mogą przewidzieć producenci w kolejnych wersjach. A może wcale nie dadzą rady, a my otrzymaliśmy produkt ostateczny?

Lelo Hugo


Pozycja 9 mojego rankingu to zabawa z zupełnie innej beczki. Tak, dobrze kombinujesz – Lelo Hugo to masażer prostaty. Zanim się skrzywisz i włączysz negatywne skojarzenia, skup się na moment. Producent gwarantuje orgazm mocniejszy o jedną trzecią i choć mój przyjaciel raczej liczyć nie potrafi, to mogę potwierdzić za niego, że to prawda. Orgazmy są nie tylko mocniejsze, ale zupełnie inaczej odczuwalne, a nawet bezdotykowe. Ta zabawka ucieszy też Twoją kobietę. Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że to niesprawiedliwe, że kobiety mogą mieć wielokrotne orgazmy, a my padamy wyczerpani po jednym, prawda? Cóż, Lelo daje szansę, aby Wam przypomnieć o tej ewolucyjnej nierówności. Jako facet jestem wzrokowcem, dodam więc, że podoba mi się kształt – jest zgrabny i opływowy.

Lovense Max


lovense max

Poznajcie kolejny gadżet, który znalazł się w moim rankingu – Lovense Max. Sprytna, mała tubka wygląda jak dezodorant w sprayu i ma z nim jedną wspólną cechę – wykorzystuje fizykę dla zapewnienia ci absolutnych doznań. Nawet dosłownie. Projekt uwzględnia małą pompę powietrza, która dmucha wzdłuż członka i daje wrażenie podobne do oddechu partnerki podczas orala. Dodaj do tego regulację ssania i… No, chyba jesteś gotowy do testów?

Max dba też o związki na odległość. Jeśli dostałeś od żony kieszonkowe na seks zabawkę, pochyl się i nad tą, bo warto. Nad żoną też się pochyl. 😉

Fleshlight Destroya


Kolejny klasyk z serii Fleshlight, oczywiście znów udający latarkę. Co sprawiło, że uwzględniłem go w tym rankingu? Stoya – gwiazda branży, do której mam niesamowitą słabość. Zapewne nie muszę Ci jej przedstawiać? A jeśli tak, to chyba dobrze będzie, jeśli sam zapoznasz się z jej filmografią.

No, ale do rzeczy – Stoya dołączyła do linii Fleshlight Girls i tym samym masz okazję zabrać ją na kolację ze śniadaniem, nawet, jeśli nie wziąłbyś jej na obiad do rodziców i przy okazji nie planujesz w najbliższym czasie zostać gwiazdą pornobiznesu. Ilość doznań dostarczanych przez tę zabawkę jest szokująca. Trzy małe pierścienie to wejście do równoległej rzeczywistości. Jest tak dobrze, że zamiast o tym pisać, chętnie bym to jeszcze raz sprawdził… no ale muszę pisać. Twoja mała Stoya ma drobne, wampirze ząbki, które wyssą z Ciebie wszystkie soki… a im głębiej wejdziesz, tym robi się ciaśniej. Uwierz mi, docenisz to.

Hot Octopuss Pulse III


W tym gadżecie zakocha się każdy leń. Dobra, wiem, w każdym z nas siedzi leń, mniejszy lub większy. Wyobraź sobie sprężystą dziurkę, która oplata Twój sprzęt mackami i wibruje z różną prędkością i intensywnością. Nie musisz robić nic, a i tak da Ci piekielnie dużo przyjemności. Masz problemy z erekcją lub przedwczesnym wytryskiem? Okej, w porządku, mnie nie musisz opowiadać, ale zwierz się swojemu nabytkowi – on Cię przemusztruje, przećwiczy i pomoże. Magia tkwiąca w Octopussie ma swoją nazwę: to technologia oscylujących płyt pulsacyjnych, które dopasowują się do każdego rozmiaru. Nie musisz się więc martwić, że akurat twoja rozmiarówka będzie nieodpowiednia. Duży plus za cholernie łatwe mycie gadżetu, zajmuje moment. Popatrz, mamo, bez trzymanki!

Sayberx


Dla równowagi przedstawiam kolejną sztuczną cipkę, która wizualnie z tą prawdziwą nie ma nic wspólnego. Sayberx wygląda bardziej jak myszka komputerowa. Zrobiona jest z lekkiego, ale wytrzymałego plastiku – trochę jak projekt NASA, ale bardziej funkcjonalny, chociaż jedyna orbita, na którą Cię wystrzeli, to orbita doznań. Jak już zaczniesz się z nią bawić, sama jedzie dalej i nie musisz używać rąk – bardzo wygodne, szczególnie jeśli nie lubisz się męczyć. Zabawka jest prosta i w swej prostocie świetnie dopracowana, wibruje dzięki wewnętrznemu silniczkowi.

Realizm odczuć gwarantuje skóra w dotyku zbliżona do ludzkiej, ale to wszystko standard przy takiej klasie sprzętu. Sayberx wylądował w tym zestawieniu dzięki bajeranckiemu pierścieniowi Bluetooth, który posiada swoją własną, bezpłatną aplikację. Pierścień rozkoszy odpala się w reakcji na ruch lub na polecenie z apki i dostosowuje się do szybkości Twoich ruchów. Śmiem twierdzić, że podczas zabawy zapomnisz, że to tylko zabawka.

Samo rozwiązanie może i nie jest nowatorskie czy zaskakujące, ale wykonane i przemyślane na bardzo wysokim poziomie. Zresztą, co ja się będę produkował, przekonaj się sam!

Fleshskins Grip


Znacie tę zasadę: albo dobrze, albo tanio, tak? Brutalnie prawdziwe przy większości zakupów, na szczęście niekoniecznie w przypadku seks gadżetów. Fleshskin Grip to interesująca i budżetowa zabawka Fleshlighta, kompaktowa, półprzezroczysta alternatywa dla drogich i ekskluzywnych odpowiedników. Pamiętasz gluty, które kupowałeś na szkolnych wycieczkach i bawiłeś się nimi w autokarze? No to tak wygląda właśnie ta zabawka i Twój przyjaciel chętnie się nią pobawi. W pierwszej chwili pewnie zapytasz „Co to do cholery jest??”. Przynajmniej ja zapytałem. Ale skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć i B. Spróbowałem. Ubaw po pach… po jaja.

Galaretowata konsystencja pozbawiona jest typowej dla Fleshlighta, latarkowej obudowy. Ma jednak wygodny uchwyt na palce i kilka otworów, które pasują do różnych rozmiarów i dają szerokie spektrum penetrowania.

Fuck Me Silly


Zestawienie zamknę lekko absurdalnym gadżetem o wiele mówiącej nazwie Fuck Me Silly. To wcześniej wspominane „latarki” w wersji zdecydowanie bardziej rozbudowanej, bo do czynienia mamy z… naturalnych rozmiarów pośladkami z gotową do działania cipką. Waga całości – jakieś siedem kilogramów. Daleko temu do wyrafinowanych rozwiązań jej poprzedników z rankingu, ale ma swoje niewątpliwe plusy. Jeden z nich to opatentowany, realistyczny w dotyku materiał FantaFlesh. Minusy? Nie położysz na szafce nocnej, a i ukryć przed teściami będzie trochę trudniej…

Bonusowe: 

Vstroker


Jak myślisz, V jak co? Nie, nie wagina, na litość! V jak wirtualna rzeczywistość, do której wkręca Cię Vstroker. To dodatek do Twojego ulubionego masturbatora Fleshlight. To bajer, który spełnia różne funkcje. To takie PS4 erotycznych zabawek. Możesz włączyć programy treningowe albo wirtualnie posuwać swoje ulubione cipki (działa w pakiecie z jednostką treningową Fleshlight Stamina lub z zespołem Fleshlight Girls). Co za ulga, kiedy podczas bicia konia nie musisz opierać się tylko na swojej wyobraźni, prawda? Jak na urządzenie korzystające z tak zaawansowanej technologii, Vstroker jest bardzo prosty w obsłudze.

– Co robiłeś cały dzień?
– Jak to co? Trenowałem!

Bathmate Hercules


W bonusach nie mogło zabraknąć prawdziwego klasyka w genialnej, nowej odsłonie, czyli pompy do penisa. Jestem za stary i zbyt wygodny na byle co, ale Hercules spełnia moje wygórowane oczekiwania. Jak to cudo działa? Wykorzystuje wodę z wanny lub prysznica i zasysa Twojego ptaka, stymulując go. Pomyśl, grupa tęgich mózgów głowiła się nad tym mechanizmem, żebyś mógł mieć większego. Nieźle, nie? Jednorazowa sesja z Herculesem powinna trwać około kwadransa. Czyli tyle, ile zajmuje Ci wstanie z łóżka po usłyszeniu budzika. No, oczywiście w optymistycznej wersji.

Przemyśl to. I zainwestuj

Fleshjack


Fleshjack to wisienka na torcie nietypowych rozwiązań tego zestawienia. Producent, firma Lifeforms, wprowadziła go na rynek z myślą o gejach. Popieram to rozwiązanie, dlatego też piszę o gadżecie, którego sam nie testowałem. Nazwa sprzętu bierze się od podkręcającego przyjemność wewnętrznego rękawa, bardzo realistycznego w dotyku, a także mięsistego materiału, który wypełnia wnętrze obudowy udającej latarkę (ciekaw jestem, skąd to zamiłowanie projektantów do latarek?).

We-Vibe Verge


Miły bonus na finisz to pierścień wibrujący We-Vibe Verge. Ma wahadłowy, rozciągliwy korpusik i przyjemną dla skóry teksturę (zaskoczeni, prawda?). Co jednak nie jest oczywiste, to jego funkcja. Standardowe pierścienie służą opóźnieniu orgazmu, on natomiast przyśpiesza go i intensyfikuje. Mała bestia kryje w sobie dziesięć ustawień wibracji, którymi można sterować ręcznie lub za pomocą aplikacji. Tak, kolego, możesz zaprogramować swój orgazm – kogo z technologicznych maniaków to nie kręci? Pierścień świetnie nadaje się do wspólnej zabawy, zamknij więc usta swojej kobiecie, która narzeka, że wydajesz pieniądze na gadżety. Po tym doświadczeniu będzie Cię do tego zachęcać.

Jeśli dobrnąłeś do tego miejsca, to pewnie masz w skarbonce odłożony pieniążek na coś naprawdę ekstra. Dlatego się obczytujesz i analizujesz. Cieszę się, że tu jesteś i myślę, że mój prywatny ranking Ci się przyda. Przetestowałem dobre kilkadziesiąt z tysięcy zabawek na rynku, więc ręczę za swoją rekomendację.

Powodzenia w Twoim własnym penetrowaniu tematu. 😉